Młody chłopak spał
na fotelu. Jego twarz była przykryta książką. Do biblioteki, w której się
znajdował wszedł mężczyzna w białej koszuli, rękawiczkach, czarnych spodniach,
wysokich wiązanych butach do kolan i długim czarnym płaszczu. Jego przydługie
czarne włosy były lekko rozczochrane. Spojrzał na chłopaka zielonymi oczami.
- Castiel! – Wrzasną mężczyzna zaraz przy uchu chłopaka.
- Aaaa! – Książę zerwał się na równe nogi wystraszony.
- Nie strasz mnie tak Gilbercie. Jesteśmy w bibliotece
powinieneś być cicho. – Powiedział chłopak parodiując zachowanie nauczyciela,
gdy tamten sam go poucza.
- Nie pajacuj – Powiedział nauczyciel spokojnym tonem i
popatrzył z politowaniem na chłopaka. Ten naburmuszył się lekko.
- Dość obijania się. Marsz do klasy. Przez to twoje ciągłe
unikanie mnie mamy mnóstwo zaległości.
- Ależ ja cię nie unikam.
- Ah tak? Więc czemu nie widuję cię w klasie?
- Bo unikam klasy – Odparł z uśmiechem książę.
- Marsz do nauki! – Krzykną stanowczo nauczyciel
jednocześnie wskazując palcem na drzwi wyjściowe. Castiel z naburmuszoną miną
posłusznie ruszył w stronę wyjścia, lecz gdy tylko miną drzwi zaczął biec. Jego
nauczyciel widząc to westchną.
- Znowu to samo. – I ruszył w pogoń za młodzieńcem. Chłopak
dobrze znał zamek i próbował zgubić nauczyciela na licznych zakrętach
korytarza. Widząc, że mężczyzna dalej go goni zwinnie zjechał po poręczy i
wybiegł przez drzwi frontowe. W tej całej pogoni minęli Annę.
- No nie wierzę.. Znowu to samo. Czy wam nigdy się to nie
znudzi? – Książę chciał już wspiąć się na mór po wystających kamieniach, lecz
Gilbert dogonił go i zwinnym ruchem zrzucił ze ściany. Mężczyzna przytrzymał
chłopca stojąc jedną nogą na jego plecach.
- O co ci chodzi Anno? Trochę ruchu mu nie zaszkodzi. Gdyby
nie to pewnie byłby chuchrem przesiadującym tylko w tej swojej bibliotece. –
Powiedział nauczyciel przeczesując palcami włosy, które opadły mu na oczy.
Kobieta uśmiechnęła się do nich i poszła w stronę wrót do zamku.
- Mógłbyś ze mnie zejść? – Spytał dość niewyraźnie Castiel z
twarzą w ziemi.
- Nie jest to najprzyjemniejsza pozycja. – Dodał.
- Pewnie było by lepiej gdybyś był szybszy. Z takim tempem
złapie cię nawet dwunastolatek. Musimy to poćwiczyć. – Powiedział Gilbert i
pozwolił chłopakowi wstać.
- Nie przesadzaj. Widziałem, że musisz się namęczyć żeby
mnie dogonić. – Chłopak otrzepał się z kurzu i otarł twarz z ziemi.
- Ja? – Zdziwił się nauczyciel.
- Chyba ci się przewidziało. Jestem w świetnej formie. –
Dodał z teatralnym oburzeniem, po czym uśmiechną się do chłopca.
- Już się tak nie przemęczaj staruszku. – Zaśmiał się książę
i zaczął kierować w stronę zamku.
- Staruszku? Liczę dopiero 32 wiosny. A tobie do moich
umiejętności i formy jeszcze bardzo daleko. – Powiedział, dalej drocząc się z
chłopakiem. Gilbert był odpowiedzialny nie tylko za wykształcenie księcia, ale
też o jego kondycję. Mężczyzna ten był zwykłym człowiekiem, ale o niezwykle
dużej wiedzy i umiejętnościach. Anna rozmawiając z królową Sarą dopilnowałaby
Castielem zajął się ktoś wyjątkowy. Wiedziała, że chłopak wda się w matkę i
przydadzą mu się różne umiejętności.
Przez resztę dnia
chłopak posłusznie uczył się z Gilbertem. Słońce kierowało się już ku
horyzontowi, więc Castiel postanowił iść do swojej komnaty. W drodze zatrzymała
go Anna.
-Dobry wieczór Anno.
-Dobry wieczór. Królowa ma do ciebie jakąś sprawę. Proszę
udaj się tam niezwłocznie.
- W porządku. – Powiedział chłopak a kobieta uśmiechnęła się
do niego. Książę był ciekaw, czego królowa może od niego chcieć. Wszedł do Sali
tronowej. Królowa była sama. Widać było, że czekała tylko na niego, bo gdy
wszedł uśmiechnęła się i podeszła do niego.
- Dobry wieczór Castiel.
- Dobry wieczór wasza wysokość. – Powiedział i ukłonił się.
- Och nie musisz się mi kłaniać skarbie. Jesteśmy sami. –
Powiedziała królowa śmiejąc się. Chłopak zawsze czół się przy niej nieswojo.
Ale pierwszy raz był z nią sam na sam i czół dziwny niepokój.
- W jakiej sprawie chciałaś się zemną widzieć pani? – Spytał
nieśmiało.
- Hmmm.. Jakby tu zacząć. Castiel. Masz już piętnaście lat.
I jako twoja królowa.. nie.. jako twoja opiekunka uznałam, że to już czas na
twoje zaręczyny. – Mówiła całkiem poważnym tonem kobieta. Chłopak nie wiedział,
co ma powiedzieć. Był w lekkim szoku. Nie spodziewał się ze jego ciotka będzie
tego od niego wymagać.
- Ależ, dlaczego? Przecież..
- Nie chcę słyszeć żadnego sprzeciwu. Wybrałam ci już
narzeczoną poznasz ją jutro z samego rana. – Przerwała mu.
- Tak wasza wysokość. – Powiedział chłopak. Nie spodobała mu
się wizja małżeństwa szczególnie z osobą, której nie zna, ale nie mógł
sprzeciwiać się królowej.
Następnego dnia tak
jak mówiła królowa zawitała do ich zamku młoda dziewczyna. Od początku było
wokół niej wiele zamieszania. Damy dworu krążyły wokół niej i tak bardzo były
nią zaaferowane, że Castiel chcąc dojrzeć ją z ukrycia musiał się trochę
natrudzić. Chłopak zauważył tylko, że dziewczyna ma jasne lokowane blond włosy
i śnieżno białą cerę. Była ubrana w różową suknię przystrojoną kokardkami.
Niestety nie dojrzał jej twarzy. Już chciał wrócić do swojej komnaty, lecz gdy
tylko się obrócił wpadł na młodego blondyna o brązowych oczach.
- Wybacz wasza wysokość – Castiel szybko zareagował nie
chcąc urazić królewskiego syna. Eryk był księciem zachodniego królestwa i
jedynym synem królewskiej pary. Blondyn najwyraźniej nic sobie z tego nie
zrobił, bo od razu spytał.
- Widziałeś ją? Jest taka piękna. Wiesz może, kto to? – Eryk
zaglądał na nieznajomą dziewczynę ignorując Castiela. Chłopak westchną. W końcu
dobrze wiedział, kim ona jest i że z takiego zachwytu następcy tronu tego
królestwa nie wyniknie nic dobrego.
- Nie. Nie widziałem i nie wiem. – Skłamał.
- Na pewno niedługo się tego dowiemy. – Dodał. Eryk był jak
zahipnotyzowany.
- Nigdy nie widziałam tak pięknej dziewczyny. – Powiedział.
Castiel zacisnął wargi nie wiedział, co ma zrobić w takiej sytuacji.
Przeczuwał, że gdy blondyn dowie się, kim ona ma zostać zacznie traktować go
jak wroga. Może nie byli przyjaciółmi, za bardzo się różnili, ale do tej pory
byli względem siebie dość mili.
Na obiedzie, gdy
wszyscy usiedli przy jednym stole Castiel widział już dobrze swoją narzeczoną.
Siedzieli naprzeciw siebie i to nie przypadkiem. Chłopak nie wiedział jak ma
się przy niej zachować. Nigdy nie przebywał zbyt długo w obecności kobiet
oprócz Anny i swojej matki. Ale przebywanie ze swoją opiekunką lub rozmowy z
matką to nie to samo, co obecność młodej dziewczynki. Castiel nie potrafił
nawet patrzeć na tą młodą istotkę inaczej niż jak na dziecko. Dziewczyna była
ładna i to bardzo, ale mogła mieć, co najwyżej dwanaście wiosen. Chłopak nie
rozumiał, jaki rodzic może kazać tak młodej dziewczynie się zaręczać.
Dziewczyna przyglądała mu się swoimi błękitnymi oczami i delikatnie uśmiechała.
Jej usta były blado różowe. Była śliczna jak obrazek. Castiel czół się dziwnie
widząc jak Eryk wpatruje się w nią a dziewczyna nawet go nie zauważyła.
Widział, że woli się patrzeć na niego zamiast na blondyna. Zaczął błagać w
myślach boga żeby coś się wydarzyło. W tym momencie, jakby ktoś go wysłuchał, królowa
wstała i postukała w kieliszek.
- Proszę o uwagę! – Wszyscy natychmiast zamilkli i spojrzeli
na nią.
- Dziękuję. Chciałam ogłosić coś ważnego. Mianowicie
zebraliśmy się tu nie bez powodu. Postanowiłam wraz z Lordem Draco, że jego
piękna córka Lilian i mój podopieczny książę Castiel zostaną zaręczeni. – Na tą
nowinę rozległy się brawa. Castiel wyglądał na zamyślonego i nieszczególnie
uradowanego tak samo jak Eryk. Spojrzał na niego ukradkiem. Wzrok Eryka mówił
sam za siebie. Blondyn był wściekły. Castiel westchną, wiedział, że będzie źle.
Lilian była szczęśliwa z powodu zaręczyn. Castiel był bardzo atrakcyjnym
młodzieńcem, co nie umknęło młodym dziewczyną na zamku. Często mu się
przyglądały i chichotały szepcząc coś do siebie. Chłopak wcześniej nie zwracał
na to uwagi, lecz teraz widząc takie samo zachowanie u narzeczonej zaniepokoiło
go to. W przeciwieństwie do Eryka nie za bardzo ciągnęło go do dziewczyn. Nigdy
nie próbował ich podglądać tak jak blondyn, po prostu od dziewczyn wolał
książki.
Po obiedzie dziewczyna podeszła do niego i powiedziała.
- Więc to ciebie wybrał mój ojciec. Cieszę się, że ma taki
gust. – Powiedziała uśmiechając się. Castiel spojrzał jej w oczy.
-Nie przerażam cię? – Spytał z delikatnym uśmiechem.
- Nie. Jesteś niezwykły. – Powiedziała przyglądając mu się
dalej. Eryk podszedł do nich.
- Witaj piękna panno. Jestem książę Eryk. – Powiedział do
dziewczyny i ucałował ją w rękę. Dziewczyna dopiero teraz zwróciła na niego
uwagę. Wyglądała jakby ją zaczarowało. Patrzyła na Eryka trochę jak na ducha i
nie potrafiła powiedzieć ani słowa. Castiel widząc to uznał, że ma szansę się
ulotnić.
- Chyba Anna coś ode mnie chce. Przepraszam, ale zostawię
was samych. – Ukłonił się i szybko poszedł w stronę rudowłosej. Tak jak
podejrzewał Lilian i Eryk szybko zajęli się sobą i prawie nie zauważyli, że go
nie ma. Chłopak kiwną do rudowłosej by wyszli. Kobieta zrozumiała i wyszła za
nim.
- Anno. Ratuj. Ja nie chcę się z nią żenić. – Mówił
gorączkowo szeptem.
- O co ci chodzi? Przecież jest ładna. – Również mówiła
szeptem.
- To jeszcze dziecko. Poza tym Eryk chyba bardziej jest nią
zainteresowany.
- A ty to niby taki dorosły? Eryk jest księciem i musi wyjść
za księżniczkę czy mu się to podoba czy nie.
- Ale.. widziałaś ich w ogóle? Widać, że do siebie pasują.
Eryk jest ode mnie młodszy i na pewno bardziej…
- Ale mi to młodszy. O niecałe dwa lata. – Przerwała mu
kobieta.
- Anno. Proszę. Pomóż mi. Musi być jakiś sposób by królowa
odpuściła w tej kwestii albo... no nie wiem… cokolwiek. – Castiel patrzył na
nią błagalnym wzrokiem. Anna zastanowiła się chwilę.
- Słuchaj liczę już trzydzieści pięć wiosen, ale nie jestem
za stara na przygody. Dobrze pamiętam, że twoja matka wymigała się od
małżeństwa ucieczką. To jedyny sposób. Przemyśl czy na pewno tego chcesz i
zgłoś się do mnie. – Chłopak nie wiedział, co powiedzieć. Był zaskoczony
propozycją kobiety, lecz z drugiej strony kusiła go ta propozycja. Nie chcąc
natrafić na Lilian i Eryka postanowił iść do biblioteki. Resztę dnia omijał
dziewczynę jak tylko mógł niestety wieczorem dowiedział się, że dziewczyna
zamieszka na zamku.
Był już wieczór.
Gilbert idąc korytarzem spotkał Annę.
- Dobry wieczór Gilbercie. – Powiedziała z uśmiechem.
- Dobry wieczór Anno. Moglibyśmy chwilę porozmawiać?
- Oczywiście. Czy coś się stało?
- Chodzi o Castiela. Zastanawia mnie od pewnego czasu jego
zachowanie.
- Co masz na myśli?
- Znam go odkąd przybyliście do zamku, lecz nigdy jeszcze
nie widziałem by zainteresował się jakąkolwiek panną. To dość dziwne
szczególnie teraz. A dzisiaj, gdy widziałem jak zachowuje się względem
narzeczonej…
- Rozumiem, o co ci chodzi. Też to zauważyłam. Niestety nie
umiem ci tego wyjaśnić. Castiel od zawsze był nietypowym dzieckiem. Może kiedyś
mu to przejdzie.
- Wątpię. Zastanawiam się, kim był ojciec Castiela. Jeśli
nie był człowiekiem to..
- Niestety nikt tego nie wie. O tym, kto był ojcem wiedziała
tylko jego matka. – Ucięła rozmowę Anna i odeszła. Gilbert patrzył chwilę za
nią zdziwiony jej reakcją.
Masz całkiem ciekawą fabułę, póki co to na dziś tu kończę. Rozdziału 2 nie widziałem, od 1 skoczyło mi do 3. Jakbyś mogła, to podaj link tu w komentarzu :P I wybacz, ale troszkę krytyki też trzeba. Według mnie, jest tu zbyt mało opisów. Byłoby lepiej, gdybyś dawała więcej opisów postaci, ich ubioru, a w szczególności opisów otoczenia. Na przykład gdy Gilbert gonił Castiela, biegli długi kawałek z tego co wywnioskowałem. Taka zabawa w berka jest dobrym miejscem, by opisać wygląd zamku od wewnątrz. Podobnie z ucztą gdzie ogłoszono zaręczyny - można opisać, że były tam ogromne okna i zwisające z łukowego sufitu, wielkie, kryształowe żyrandole (ze świeczkami, bo prądu ni mo :P). I opis komnat lub biblioteki (coś typu "regały w bibliotece były po brzegi wypełnione księgami. Niektóre z nich były rzadko używane, przez co naleciała na nie nieco grubsza warstwa kurzu"). Osobiście czuję niedosyt przez ubogie opisy. Jeszcze pozostaje język - w niektórych miejscach brakuje przecinka, ale to szczegół. Gorzej jest z błędami, choć nielicznymi, ale jednak. Pisze się "czuł", podobnym słowem jest "uczucie". I jeszcze spacji braknie czasem :P więc polecam najpierw pisać w openoffice, albo w microsoft word, gdzie automatycznie znajduje błędy i daje sugestie poprawiania. Fabuła jest interesująca, jak pisałem na początku, postacie fajnie dobrane i ich osobowości. Byłoby ciekawiej gdyby było po prostu więcej do czytania, dużo szczegółowych opisów.
OdpowiedzUsuńZa jakiś czas sam zacznę wrzucać swoje opowiadanko, jeśli chcesz to podeślę link jak wrzucę prolog. Póki co to mam tylko jeden post napisany. Na ostatnie, kosmetyczne poprawki czeka prolog i pierwszy rozdział, drugi mam tylko rozpoczęty, trzeci powoli kończę (mam sporo wątków, dlatego tak skaczę przy pisaniu).
Pozdrowionka ;)
P.S. Link do cz.2 wrzuć tu w komentarzu, chcę się pobawić troszkę w anonima :D
Bardzo dziękuję za wszelkie uwagi. Postaram się w miarę swojej możliwości popracować nad opisami. Część 2 została z jakiegoś powodu usunięta. Dodałam ją ponownie.
Usuńhttp://mojexhistorie.blogspot.com/2014/06/tenebris-powrot-smokow-cz2-ucieczka.html
( P.S. Piszę w microsoft word lecz nie poprawia mi wszystkich błędów. ^^ )
Niektóre błędy to po prostu podobne słowa, dlatego nie poprawia. Jest na przykład Wiara i Wieża. Ktoś wierzy w Boga i ktoś jest obok wieży. Polska jenzyk trudna jenzyk być :D
UsuńWiem. Mam już korektę kilku części ale wprowadzę ją dopiero na wakacjach. Na razie po prostu brakuje czasu.
Usuń