piątek, 25 kwietnia 2014

"Tenebris: Powrót smoków" cz.4 Narzeczona.



  Młody chłopak spał na fotelu. Jego twarz była przykryta książką. Do biblioteki, w której się znajdował wszedł mężczyzna w białej koszuli, rękawiczkach, czarnych spodniach, wysokich wiązanych butach do kolan i długim czarnym płaszczu. Jego przydługie czarne włosy były lekko rozczochrane. Spojrzał na chłopaka zielonymi oczami.
- Castiel! – Wrzasną mężczyzna zaraz przy uchu chłopaka.
- Aaaa! – Książę zerwał się na równe nogi wystraszony.
- Nie strasz mnie tak Gilbercie. Jesteśmy w bibliotece powinieneś być cicho. – Powiedział chłopak parodiując zachowanie nauczyciela, gdy tamten sam go poucza.
- Nie pajacuj – Powiedział nauczyciel spokojnym tonem i popatrzył z politowaniem na chłopaka. Ten naburmuszył się lekko.
- Dość obijania się. Marsz do klasy. Przez to twoje ciągłe unikanie mnie mamy mnóstwo zaległości.
- Ależ ja cię nie unikam.
- Ah tak? Więc czemu nie widuję cię w klasie?
- Bo unikam klasy – Odparł z uśmiechem książę.
- Marsz do nauki! – Krzykną stanowczo nauczyciel jednocześnie wskazując palcem na drzwi wyjściowe. Castiel z naburmuszoną miną posłusznie ruszył w stronę wyjścia, lecz gdy tylko miną drzwi zaczął biec. Jego nauczyciel widząc to westchną.
- Znowu to samo. – I ruszył w pogoń za młodzieńcem. Chłopak dobrze znał zamek i próbował zgubić nauczyciela na licznych zakrętach korytarza. Widząc, że mężczyzna dalej go goni zwinnie zjechał po poręczy i wybiegł przez drzwi frontowe. W tej całej pogoni minęli Annę.
- No nie wierzę.. Znowu to samo. Czy wam nigdy się to nie znudzi? – Książę chciał już wspiąć się na mór po wystających kamieniach, lecz Gilbert dogonił go i zwinnym ruchem zrzucił ze ściany. Mężczyzna przytrzymał chłopca stojąc jedną nogą na jego plecach.
- O co ci chodzi Anno? Trochę ruchu mu nie zaszkodzi. Gdyby nie to pewnie byłby chuchrem przesiadującym tylko w tej swojej bibliotece. – Powiedział nauczyciel przeczesując palcami włosy, które opadły mu na oczy. Kobieta uśmiechnęła się do nich i poszła w stronę wrót do zamku.
- Mógłbyś ze mnie zejść? – Spytał dość niewyraźnie Castiel z twarzą w ziemi.
- Nie jest to najprzyjemniejsza pozycja. – Dodał.
- Pewnie było by lepiej gdybyś był szybszy. Z takim tempem złapie cię nawet dwunastolatek. Musimy to poćwiczyć. – Powiedział Gilbert i pozwolił chłopakowi wstać.
- Nie przesadzaj. Widziałem, że musisz się namęczyć żeby mnie dogonić. – Chłopak otrzepał się z kurzu i otarł twarz z ziemi.
- Ja? – Zdziwił się nauczyciel.
- Chyba ci się przewidziało. Jestem w świetnej formie. – Dodał z teatralnym oburzeniem, po czym uśmiechną się do chłopca.
- Już się tak nie przemęczaj staruszku. – Zaśmiał się książę i zaczął kierować w stronę zamku.
- Staruszku? Liczę dopiero 32 wiosny. A tobie do moich umiejętności i formy jeszcze bardzo daleko. – Powiedział, dalej drocząc się z chłopakiem. Gilbert był odpowiedzialny nie tylko za wykształcenie księcia, ale też o jego kondycję. Mężczyzna ten był zwykłym człowiekiem, ale o niezwykle dużej wiedzy i umiejętnościach. Anna rozmawiając z królową Sarą dopilnowałaby Castielem zajął się ktoś wyjątkowy. Wiedziała, że chłopak wda się w matkę i przydadzą mu się różne umiejętności.
  Przez resztę dnia chłopak posłusznie uczył się z Gilbertem. Słońce kierowało się już ku horyzontowi, więc Castiel postanowił iść do swojej komnaty. W drodze zatrzymała go Anna.
-Dobry wieczór Anno.
-Dobry wieczór. Królowa ma do ciebie jakąś sprawę. Proszę udaj się tam niezwłocznie.
- W porządku. – Powiedział chłopak a kobieta uśmiechnęła się do niego. Książę był ciekaw, czego królowa może od niego chcieć. Wszedł do Sali tronowej. Królowa była sama. Widać było, że czekała tylko na niego, bo gdy wszedł uśmiechnęła się i podeszła do niego.
- Dobry wieczór Castiel.
- Dobry wieczór wasza wysokość. – Powiedział i ukłonił się.
- Och nie musisz się mi kłaniać skarbie. Jesteśmy sami. – Powiedziała królowa śmiejąc się. Chłopak zawsze czół się przy niej nieswojo. Ale pierwszy raz był z nią sam na sam i czół dziwny niepokój.
- W jakiej sprawie chciałaś się zemną widzieć pani? – Spytał nieśmiało.
- Hmmm.. Jakby tu zacząć. Castiel. Masz już piętnaście lat. I jako twoja królowa.. nie.. jako twoja opiekunka uznałam, że to już czas na twoje zaręczyny. – Mówiła całkiem poważnym tonem kobieta. Chłopak nie wiedział, co ma powiedzieć. Był w lekkim szoku. Nie spodziewał się ze jego ciotka będzie tego od niego wymagać.
- Ależ, dlaczego? Przecież..
- Nie chcę słyszeć żadnego sprzeciwu. Wybrałam ci już narzeczoną poznasz ją jutro z samego rana. – Przerwała mu.
- Tak wasza wysokość. – Powiedział chłopak. Nie spodobała mu się wizja małżeństwa szczególnie z osobą, której nie zna, ale nie mógł sprzeciwiać się królowej.

  Następnego dnia tak jak mówiła królowa zawitała do ich zamku młoda dziewczyna. Od początku było wokół niej wiele zamieszania. Damy dworu krążyły wokół niej i tak bardzo były nią zaaferowane, że Castiel chcąc dojrzeć ją z ukrycia musiał się trochę natrudzić. Chłopak zauważył tylko, że dziewczyna ma jasne lokowane blond włosy i śnieżno białą cerę. Była ubrana w różową suknię przystrojoną kokardkami. Niestety nie dojrzał jej twarzy. Już chciał wrócić do swojej komnaty, lecz gdy tylko się obrócił wpadł na młodego blondyna o brązowych oczach.
- Wybacz wasza wysokość – Castiel szybko zareagował nie chcąc urazić królewskiego syna. Eryk był księciem zachodniego królestwa i jedynym synem królewskiej pary. Blondyn najwyraźniej nic sobie z tego nie zrobił, bo od razu spytał.
- Widziałeś ją? Jest taka piękna. Wiesz może, kto to? – Eryk zaglądał na nieznajomą dziewczynę ignorując Castiela. Chłopak westchną. W końcu dobrze wiedział, kim ona jest i że z takiego zachwytu następcy tronu tego królestwa nie wyniknie nic dobrego.
- Nie. Nie widziałem i nie wiem. – Skłamał.
- Na pewno niedługo się tego dowiemy. – Dodał. Eryk był jak zahipnotyzowany.
- Nigdy nie widziałam tak pięknej dziewczyny. – Powiedział. Castiel zacisnął wargi nie wiedział, co ma zrobić w takiej sytuacji. Przeczuwał, że gdy blondyn dowie się, kim ona ma zostać zacznie traktować go jak wroga. Może nie byli przyjaciółmi, za bardzo się różnili, ale do tej pory byli względem siebie dość mili.
 
 Na obiedzie, gdy wszyscy usiedli przy jednym stole Castiel widział już dobrze swoją narzeczoną. Siedzieli naprzeciw siebie i to nie przypadkiem. Chłopak nie wiedział jak ma się przy niej zachować. Nigdy nie przebywał zbyt długo w obecności kobiet oprócz Anny i swojej matki. Ale przebywanie ze swoją opiekunką lub rozmowy z matką to nie to samo, co obecność młodej dziewczynki. Castiel nie potrafił nawet patrzeć na tą młodą istotkę inaczej niż jak na dziecko. Dziewczyna była ładna i to bardzo, ale mogła mieć, co najwyżej dwanaście wiosen. Chłopak nie rozumiał, jaki rodzic może kazać tak młodej dziewczynie się zaręczać. Dziewczyna przyglądała mu się swoimi błękitnymi oczami i delikatnie uśmiechała. Jej usta były blado różowe. Była śliczna jak obrazek. Castiel czół się dziwnie widząc jak Eryk wpatruje się w nią a dziewczyna nawet go nie zauważyła. Widział, że woli się patrzeć na niego zamiast na blondyna. Zaczął błagać w myślach boga żeby coś się wydarzyło. W tym momencie, jakby ktoś go wysłuchał, królowa wstała i postukała w kieliszek.
- Proszę o uwagę! – Wszyscy natychmiast zamilkli i spojrzeli na nią.
- Dziękuję. Chciałam ogłosić coś ważnego. Mianowicie zebraliśmy się tu nie bez powodu. Postanowiłam wraz z Lordem Draco, że jego piękna córka Lilian i mój podopieczny książę Castiel zostaną zaręczeni. – Na tą nowinę rozległy się brawa. Castiel wyglądał na zamyślonego i nieszczególnie uradowanego tak samo jak Eryk. Spojrzał na niego ukradkiem. Wzrok Eryka mówił sam za siebie. Blondyn był wściekły. Castiel westchną, wiedział, że będzie źle. Lilian była szczęśliwa z powodu zaręczyn. Castiel był bardzo atrakcyjnym młodzieńcem, co nie umknęło młodym dziewczyną na zamku. Często mu się przyglądały i chichotały szepcząc coś do siebie. Chłopak wcześniej nie zwracał na to uwagi, lecz teraz widząc takie samo zachowanie u narzeczonej zaniepokoiło go to. W przeciwieństwie do Eryka nie za bardzo ciągnęło go do dziewczyn. Nigdy nie próbował ich podglądać tak jak blondyn, po prostu od dziewczyn wolał książki.
Po obiedzie dziewczyna podeszła do niego i powiedziała.
- Więc to ciebie wybrał mój ojciec. Cieszę się, że ma taki gust. – Powiedziała uśmiechając się. Castiel spojrzał jej w oczy.
-Nie przerażam cię? – Spytał z delikatnym uśmiechem.
- Nie. Jesteś niezwykły. – Powiedziała przyglądając mu się dalej. Eryk podszedł do nich.
- Witaj piękna panno. Jestem książę Eryk. – Powiedział do dziewczyny i ucałował ją w rękę. Dziewczyna dopiero teraz zwróciła na niego uwagę. Wyglądała jakby ją zaczarowało. Patrzyła na Eryka trochę jak na ducha i nie potrafiła powiedzieć ani słowa. Castiel widząc to uznał, że ma szansę się ulotnić.
- Chyba Anna coś ode mnie chce. Przepraszam, ale zostawię was samych. – Ukłonił się i szybko poszedł w stronę rudowłosej. Tak jak podejrzewał Lilian i Eryk szybko zajęli się sobą i prawie nie zauważyli, że go nie ma. Chłopak kiwną do rudowłosej by wyszli. Kobieta zrozumiała i wyszła za nim.
- Anno. Ratuj. Ja nie chcę się z nią żenić. – Mówił gorączkowo szeptem.
- O co ci chodzi? Przecież jest ładna. – Również mówiła szeptem.
- To jeszcze dziecko. Poza tym Eryk chyba bardziej jest nią zainteresowany.
- A ty to niby taki dorosły? Eryk jest księciem i musi wyjść za księżniczkę czy mu się to podoba czy nie.
- Ale.. widziałaś ich w ogóle? Widać, że do siebie pasują. Eryk jest ode mnie młodszy i na pewno bardziej…
- Ale mi to młodszy. O niecałe dwa lata. – Przerwała mu kobieta.
- Anno. Proszę. Pomóż mi. Musi być jakiś sposób by królowa odpuściła w tej kwestii albo... no nie wiem… cokolwiek. – Castiel patrzył na nią błagalnym wzrokiem. Anna zastanowiła się chwilę.
- Słuchaj liczę już trzydzieści pięć wiosen, ale nie jestem za stara na przygody. Dobrze pamiętam, że twoja matka wymigała się od małżeństwa ucieczką. To jedyny sposób. Przemyśl czy na pewno tego chcesz i zgłoś się do mnie. – Chłopak nie wiedział, co powiedzieć. Był zaskoczony propozycją kobiety, lecz z drugiej strony kusiła go ta propozycja. Nie chcąc natrafić na Lilian i Eryka postanowił iść do biblioteki. Resztę dnia omijał dziewczynę jak tylko mógł niestety wieczorem dowiedział się, że dziewczyna zamieszka na zamku.
 
 Był już wieczór. Gilbert idąc korytarzem spotkał Annę.
- Dobry wieczór Gilbercie. – Powiedziała z uśmiechem.
- Dobry wieczór Anno. Moglibyśmy chwilę porozmawiać?
- Oczywiście. Czy coś się stało?
- Chodzi o Castiela. Zastanawia mnie od pewnego czasu jego zachowanie.
- Co masz na myśli?
- Znam go odkąd przybyliście do zamku, lecz nigdy jeszcze nie widziałem by zainteresował się jakąkolwiek panną. To dość dziwne szczególnie teraz. A dzisiaj, gdy widziałem jak zachowuje się względem narzeczonej…
- Rozumiem, o co ci chodzi. Też to zauważyłam. Niestety nie umiem ci tego wyjaśnić. Castiel od zawsze był nietypowym dzieckiem. Może kiedyś mu to przejdzie.
- Wątpię. Zastanawiam się, kim był ojciec Castiela. Jeśli nie był człowiekiem to..
- Niestety nikt tego nie wie. O tym, kto był ojcem wiedziała tylko jego matka. – Ucięła rozmowę Anna i odeszła. Gilbert patrzył chwilę za nią zdziwiony jej reakcją.

4 komentarze:

  1. Masz całkiem ciekawą fabułę, póki co to na dziś tu kończę. Rozdziału 2 nie widziałem, od 1 skoczyło mi do 3. Jakbyś mogła, to podaj link tu w komentarzu :P I wybacz, ale troszkę krytyki też trzeba. Według mnie, jest tu zbyt mało opisów. Byłoby lepiej, gdybyś dawała więcej opisów postaci, ich ubioru, a w szczególności opisów otoczenia. Na przykład gdy Gilbert gonił Castiela, biegli długi kawałek z tego co wywnioskowałem. Taka zabawa w berka jest dobrym miejscem, by opisać wygląd zamku od wewnątrz. Podobnie z ucztą gdzie ogłoszono zaręczyny - można opisać, że były tam ogromne okna i zwisające z łukowego sufitu, wielkie, kryształowe żyrandole (ze świeczkami, bo prądu ni mo :P). I opis komnat lub biblioteki (coś typu "regały w bibliotece były po brzegi wypełnione księgami. Niektóre z nich były rzadko używane, przez co naleciała na nie nieco grubsza warstwa kurzu"). Osobiście czuję niedosyt przez ubogie opisy. Jeszcze pozostaje język - w niektórych miejscach brakuje przecinka, ale to szczegół. Gorzej jest z błędami, choć nielicznymi, ale jednak. Pisze się "czuł", podobnym słowem jest "uczucie". I jeszcze spacji braknie czasem :P więc polecam najpierw pisać w openoffice, albo w microsoft word, gdzie automatycznie znajduje błędy i daje sugestie poprawiania. Fabuła jest interesująca, jak pisałem na początku, postacie fajnie dobrane i ich osobowości. Byłoby ciekawiej gdyby było po prostu więcej do czytania, dużo szczegółowych opisów.
    Za jakiś czas sam zacznę wrzucać swoje opowiadanko, jeśli chcesz to podeślę link jak wrzucę prolog. Póki co to mam tylko jeden post napisany. Na ostatnie, kosmetyczne poprawki czeka prolog i pierwszy rozdział, drugi mam tylko rozpoczęty, trzeci powoli kończę (mam sporo wątków, dlatego tak skaczę przy pisaniu).
    Pozdrowionka ;)
    P.S. Link do cz.2 wrzuć tu w komentarzu, chcę się pobawić troszkę w anonima :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za wszelkie uwagi. Postaram się w miarę swojej możliwości popracować nad opisami. Część 2 została z jakiegoś powodu usunięta. Dodałam ją ponownie.
      http://mojexhistorie.blogspot.com/2014/06/tenebris-powrot-smokow-cz2-ucieczka.html
      ( P.S. Piszę w microsoft word lecz nie poprawia mi wszystkich błędów. ^^ )

      Usuń
    2. Niektóre błędy to po prostu podobne słowa, dlatego nie poprawia. Jest na przykład Wiara i Wieża. Ktoś wierzy w Boga i ktoś jest obok wieży. Polska jenzyk trudna jenzyk być :D

      Usuń
    3. Wiem. Mam już korektę kilku części ale wprowadzę ją dopiero na wakacjach. Na razie po prostu brakuje czasu.

      Usuń